Wyruszyłem na fotograficzną wyprawę na Podlasie, aby zrobić zdjęcia żubrom, największym mieszkańcom tych lasów. Jechałem tam z mieszanką ekscytacji i pokory. Wiedziałem, że to nie ja wybieram moment spotkania, tylko one. Podlaskie lasy mają w sobie coś pierwotnego: ciszę, która nie jest pusta, tylko pełna oczekiwania. Każdy krok w tej przestrzeni przypomina, że wchodzę w świat, który rządzi się własnym rytmem. Gdy w końcu zobaczyłem pierwszą sylwetkę między drzewami, poczułem ten charakterystyczny dreszcz — jakby czas na chwilę zwolnił, a świat skupił się tylko na jednym kadrze.
Zrobiłem wiele zdjęć pojedynczych osobników, ale też całych stad, liczących nawet ponad 120 sztuk. Każde spotkanie było inne, każde niosło ze sobą inną energię.Nie chodziło o pośpiech, lecz o uważność — o to, by nie zakłócić tej delikatnej równowagi między człowiekiem a dziką naturą. Kiedy żubry zniknęły w gęstwinie, długo jeszcze stałem w miejscu, jakbym chciał zatrzymać w sobie tę chwilę. W takich momentach człowiek uświadamia sobie, że prawdziwa wartość wyprawy nie tkwi jedynie w zdjęciach, lecz w doświadczeniu bycia częścią czegoś większego.
Podlasie uczy cierpliwości, pokory i uważności — a każde spotkanie z dziką naturą zostawia w człowieku ślad, który wraca jeszcze długo po powrocie do domu. Zapraszam do galerii żubrów.